Przez bardzo długi czas nie miałem
pomysłu na jakikolwiek tekst.
Rzadko kiedy potrafiłem ustalić sobie wcześniej jakiś koncept i pisać według
niego - wychodzą moje blogowe
przyzwyczajenia z przeszłości. Jestem literackim chaosem, który na myśl o
porządku, chronologii czy szyku wkłada sobie metaforyczne palce w gardło i
wymiotuje. Rzyga ładem i składem tak daleko, jak tylko potrafi. Gwałcę wszelkie
oznaki szyku lub gracji w swoich luźnych niczym wagina emerytowanej dziwki
tekstach i staram się je ukazać tak, jak moje palce je stworzą. To moje drugie
podejście do tematyki blogowej, oby to lepsze.
Ugh. Znowu spadam, i
znowu się podnoszę. Czy to się kiedyś skończy? Czy będę miał na tyle siły i
odwagi, by wciąż i wciąż podnosić tą materialną powłokę? Nie wiem... Nic już
nie wiem...
Rodzisz się. Przeciskasz się na ten świat i zaczynasz płakać, z miejsca. Już wiesz, że nie będzie łatwo. Wychowują Cię rodzice, wpajają wartości według ich własnego uznania. Naturalna kolej rzeczy, prawda? My zrobimy w przyszłości dokładnie to samo. W pewnym momencie swojego życia dzieciak czuje, że ich decyzje co do jego życia są dokuczliwe.
- Jak to nie mogę wyjść na imprezę?! Jestem już prawie dorosły!
Rodzisz się. Przeciskasz się na ten świat i zaczynasz płakać, z miejsca. Już wiesz, że nie będzie łatwo. Wychowują Cię rodzice, wpajają wartości według ich własnego uznania. Naturalna kolej rzeczy, prawda? My zrobimy w przyszłości dokładnie to samo. W pewnym momencie swojego życia dzieciak czuje, że ich decyzje co do jego życia są dokuczliwe.
- Jak to nie mogę wyjść na imprezę?! Jestem już prawie dorosły!
Zarozumiały szczeniak. Pójdzie na
imprezę, dostanie po gębie? Bardzo dobrze, nauczy się, że życie nie jest wcale słodkie
i bezpieczne. Ochrona od wszelkiego złego za wszelką cenę jest czymś, co
osłabia nas od małego. Co powoduje, że nie jesteśmy dostatecznie przygotowani
na to, co nas dalej czeka. Nadopiekuńczość niszczy młody umysł w tym samym
stopniu, w jakim niszczy go jej całkowity brak.
Czuję zapach powietrza. Brudny, tłamszący. Jest pełne cierpienia, wyczuwam to. Dlaczego jestem od tego uzależniony? Uwolnij mnie.
Czuję zapach powietrza. Brudny, tłamszący. Jest pełne cierpienia, wyczuwam to. Dlaczego jestem od tego uzależniony? Uwolnij mnie.
Usiądź. Wyłącz komputer, wycisz komórkę. Zamknij drzwi do pokoju, wywal psa na
dwór. I zastanów się nad sobą. Za 5 minut umrzesz. Masz tylko tyle czasu nad
oceną Twojego dotychczasowego życia. Zacznij odkąd pamiętasz. Masz miłe
wspomnienia z dzieciństwa? To wspaniale, olej je. Nic się z nimi nie wiąże,
nikomu nie są potrzebne. Idziemy dalej? Pierwsze piwo, pierwszy papieros,
pierwszy seks? Taak, to coś niedobrego, tak Ci wmawiali rodzice. Czy
przejmowałeś się tym, upijając się pierwszy raz? Zakładam, że nie. Dalej. Kiedy
pierwszy raz pomyślałeś o tym, CO BĘDZIE DALEJ? Skończenie szkoły, praca,
rodzina? Pewnie tak, ale to przecież niewiadoma przyszłość – nie jesteś w
stanie zaplanować wszystkiego, możesz co najwyżej dążyć do tego. Masz 10
sekund. Wykrzycz wszystkie rzeczy, które chciałbyś zrobić, a na które nie masz
pieniędzy, odwagi czy czegokolwiek. Przyjemne, prawda?
Otwórz oczy, wciąż żyjesz. Ale popatrz
na to z tej strony - o ile poprawnie wykonałeś moje polecenia, wiesz już, czego
chcesz. Czujesz coś do jakiejś dziewczyny ale nie masz odwagi jej tego wyznać? Nie
jesteś pierwszy i na pewno nie ostatni. Wyhoduj jaja i to zwyczajnie zrób. Marzysz
o wielkiej podróży do innego kraju? Sprzedaj komputer, sprzedaj komórkę, pożycz
pieniądze i jedź. To w końcu Twoje marzenie. Nie bądź prostytutką życia innych
ludzi.
Nieodpowiedzialnym dupkiem, nazwijcie
mnie. Fatalistą.
Większość zapytanych ludzi, na pytanie
co jest najprzyjemniejszym uczuciem, odpowie - orgazm. Ale sam z doświadczenia
wiem, że jest coś lepszego - spełnienie swojego celu. Małego czy dużego, to nie
ma znaczenia. Zrobiłeś coś na przekór innym pomimo tego, że to może być Twoją największą
pomyłką. Zrobiłeś to. Czy nie czujesz się tak lekko, przyjemnie? A teraz
wyobraź sobie to uczucie na łożu śmierci, patrząc gasnącym wzrokiem na wszystko
dookoła - wykorzystałeś ten dany Ci czas, czujesz się spełniony.
Z trudem otwierasz zasklepione czasem
powieki. Tak, to ona. To Twoja Mroczna Wieża, cel twojego życia. Dążysz do
niej, chociaż nie masz o tym pojęcia. Pokonałeś wszystkie trudności na Twojej
drodze, oto Twoja nagroda. Czujesz łzę spływającą Ci po policzku, ale nie
chcesz jej otrzeć. Niech płynie...
Każda minuta przybliża nas do nieuchronnego końca. Wiemy o tym, ale część nas nie chce tego sobie uświadomić. Najczęściej mówimy sobie tak - "Oj tam, przecież nie umrę jutro." Wyobrażamy sobie siebie jako osobę starą, ale słuchawki na uszach zagłuszają ryk rozpędzonego samochodu za zakrętem. To się może stać.
Nie boję się śmierci. To dziwne, ale naprawdę tak jest. Osobiście boję się tylko tego, że życie przecieknie mi między palcami, a ja zostanę pomarszczonym starcem z marzeniami. Dochodzę do sedna – ‘Z’ marzeniami. Są one domeną ludzi młodych - po co istnieją, jeśli nie do spełniania? Przecież marzenia to my - więc pozostając tylko na nich, zabijamy samego siebie. Coś staje na przeszkodzie, a my zapominamy o swoich pragnieniach. Kolejny gwóźdź do trumny.
Nie znamy celu naszego życia, co więc stoi nam na przeszkodzie, aby uczynić go właśnie spełnianiem naszych marzeń? Co stoi na przeszkodzie, aby uczynić go czymś innym - zostanie lekarzem, napisanie książki, założenie rodziny i zapewnienie jej godziwego bytu?
Każda minuta przybliża nas do nieuchronnego końca. Wiemy o tym, ale część nas nie chce tego sobie uświadomić. Najczęściej mówimy sobie tak - "Oj tam, przecież nie umrę jutro." Wyobrażamy sobie siebie jako osobę starą, ale słuchawki na uszach zagłuszają ryk rozpędzonego samochodu za zakrętem. To się może stać.
Nie boję się śmierci. To dziwne, ale naprawdę tak jest. Osobiście boję się tylko tego, że życie przecieknie mi między palcami, a ja zostanę pomarszczonym starcem z marzeniami. Dochodzę do sedna – ‘Z’ marzeniami. Są one domeną ludzi młodych - po co istnieją, jeśli nie do spełniania? Przecież marzenia to my - więc pozostając tylko na nich, zabijamy samego siebie. Coś staje na przeszkodzie, a my zapominamy o swoich pragnieniach. Kolejny gwóźdź do trumny.
Nie znamy celu naszego życia, co więc stoi nam na przeszkodzie, aby uczynić go właśnie spełnianiem naszych marzeń? Co stoi na przeszkodzie, aby uczynić go czymś innym - zostanie lekarzem, napisanie książki, założenie rodziny i zapewnienie jej godziwego bytu?
Róbmy to, za wszelką cenę. Mamy tylko jedno życie więc starajmy się je wykorzystać jak najlepiej potrafimy.
Jestem w stanie powiedzieć w tym momencie - celem naszego życia może być pokonywanie barier i podnoszenie własnej zardzewiałej poprzeczki coraz wyżej. Nie jesteśmy w stanie cieszyć się osiągnięciem celu na dłuższą metę, bardzo szybko tworzymy następny. I dążymy do niego - właśnie to sprawia przyjemność. I jednocześnie to nas napędza. Nie jest to nic złego ale musimy znaleźć ten moment aby odpocząć - bo ten pieprzony owczy pęd pochłonie nas całkowicie.
Zmęczenie daje Ci się we znaki. Bieg
przechodzi w trucht, trucht w krok. Przecież to koniec Twojej wyprawy, nie
możesz teraz się przewrócić. Tyle wycierpiałeś... Nie możesz. Przetrzyj oczy,
niech widzą wyraźnie. Każdy z nas jest rewolwerowcem, czas nie może nas
ograniczyć ani pokonać. Jeszcze kawałeczek. Wyciągasz drżące ręce, i....
Gratulacje, spójrzcie na siebie! Pokonaliście pierwszy zakręt na chorej autostradzie mojego umysłu.

0 komentarze:
Prześlij komentarz