poniedziałek, 15 grudnia 2014

Od zapomnienia ocal swe marzenia...



Przez bardzo długi czas nie miałem pomysłu na jakikolwiek tekst. Rzadko kiedy potrafiłem ustalić sobie wcześniej jakiś koncept i pisać według niego -  wychodzą moje blogowe przyzwyczajenia z przeszłości. Jestem literackim chaosem, który na myśl o porządku, chronologii czy szyku wkłada sobie metaforyczne palce w gardło i wymiotuje. Rzyga ładem i składem tak daleko, jak tylko potrafi. Gwałcę wszelkie oznaki szyku lub gracji w swoich luźnych niczym wagina emerytowanej dziwki tekstach i staram się je ukazać tak, jak moje palce je stworzą. To moje drugie podejście do tematyki blogowej, oby to lepsze.
Ugh. Znowu spadam, i znowu się podnoszę. Czy to się kiedyś skończy? Czy będę miał na tyle siły i odwagi, by wciąż i wciąż podnosić tą materialną powłokę? Nie wiem... Nic już nie wiem...

Rodzisz się. Przeciskasz się na ten świat i zaczynasz płakać, z miejsca. Już wiesz, że nie będzie łatwo. Wychowują Cię rodzice, wpajają wartości według ich własnego uznania. Naturalna kolej rzeczy, prawda? My zrobimy w przyszłości dokładnie to samo. W pewnym momencie swojego życia dzieciak czuje, że ich decyzje co do jego życia są dokuczliwe.

 - Jak to nie mogę wyjść na imprezę?! Jestem już prawie dorosły!
Zarozumiały szczeniak. Pójdzie na imprezę, dostanie po gębie? Bardzo dobrze, nauczy się, że życie nie jest wcale słodkie i bezpieczne. Ochrona od wszelkiego złego za wszelką cenę jest czymś, co osłabia nas od małego. Co powoduje, że nie jesteśmy dostatecznie przygotowani na to, co nas dalej czeka. Nadopiekuńczość niszczy młody umysł w tym samym stopniu, w jakim niszczy go jej całkowity brak.

Czuję zapach powietrza. Brudny, tłamszący. Jest pełne cierpienia, wyczuwam to. Dlaczego jestem od tego uzależniony? Uwolnij mnie.
Usiądź. Wyłącz komputer, wycisz komórkę. Zamknij drzwi do pokoju, wywal psa na dwór. I zastanów się nad sobą. Za 5 minut umrzesz. Masz tylko tyle czasu nad oceną Twojego dotychczasowego życia. Zacznij odkąd pamiętasz. Masz miłe wspomnienia z dzieciństwa? To wspaniale, olej je. Nic się z nimi nie wiąże, nikomu nie są potrzebne. Idziemy dalej? Pierwsze piwo, pierwszy papieros, pierwszy seks? Taak, to coś niedobrego, tak Ci wmawiali rodzice. Czy przejmowałeś się tym, upijając się pierwszy raz? Zakładam, że nie. Dalej. Kiedy pierwszy raz pomyślałeś o tym, CO BĘDZIE DALEJ? Skończenie szkoły, praca, rodzina? Pewnie tak, ale to przecież niewiadoma przyszłość – nie jesteś w stanie zaplanować wszystkiego, możesz co najwyżej dążyć do tego. Masz 10 sekund. Wykrzycz wszystkie rzeczy, które chciałbyś zrobić, a na które nie masz pieniędzy, odwagi czy czegokolwiek. Przyjemne, prawda?
Otwórz oczy, wciąż żyjesz. Ale popatrz na to z tej strony - o ile poprawnie wykonałeś moje polecenia, wiesz już, czego chcesz. Czujesz coś do jakiejś dziewczyny ale nie masz odwagi jej tego wyznać? Nie jesteś pierwszy i na pewno nie ostatni. Wyhoduj jaja i to zwyczajnie zrób. Marzysz o wielkiej podróży do innego kraju? Sprzedaj komputer, sprzedaj komórkę, pożycz pieniądze i jedź. To w końcu Twoje marzenie. Nie bądź prostytutką życia innych ludzi.
Nieodpowiedzialnym dupkiem, nazwijcie mnie. Fatalistą.
Większość zapytanych ludzi, na pytanie co jest najprzyjemniejszym uczuciem, odpowie - orgazm. Ale sam z doświadczenia wiem, że jest coś lepszego - spełnienie swojego celu. Małego czy dużego, to nie ma znaczenia. Zrobiłeś coś na przekór innym pomimo tego, że to może być Twoją największą pomyłką. Zrobiłeś to. Czy nie czujesz się tak lekko, przyjemnie? A teraz wyobraź sobie to uczucie na łożu śmierci, patrząc gasnącym wzrokiem na wszystko dookoła - wykorzystałeś ten dany Ci czas, czujesz się spełniony.
Z trudem otwierasz zasklepione czasem powieki. Tak, to ona. To Twoja Mroczna Wieża, cel twojego życia. Dążysz do niej, chociaż nie masz o tym pojęcia. Pokonałeś wszystkie trudności na Twojej drodze, oto Twoja nagroda. Czujesz łzę spływającą Ci po policzku, ale nie chcesz jej otrzeć. Niech płynie...

Każda minuta przybliża nas do nieuchronnego końca. Wiemy o tym, ale część nas nie chce tego sobie uświadomić. Najczęściej mówimy sobie tak - "Oj tam, przecież nie umrę jutro." Wyobrażamy sobie siebie jako osobę starą, ale słuchawki na uszach zagłuszają ryk rozpędzonego samochodu za zakrętem. To się może stać.

Nie boję się śmierci. To dziwne, ale naprawdę tak jest. Osobiście boję się tylko tego, że życie przecieknie mi między palcami, a ja zostanę pomarszczonym starcem z marzeniami. Dochodzę do sedna – ‘Z’ marzeniami. Są one domeną ludzi młodych - po co istnieją, jeśli nie do spełniania? Przecież marzenia to my - więc pozostając tylko na nich, zabijamy samego siebie. Coś staje na przeszkodzie, a my zapominamy o swoich pragnieniach. Kolejny gwóźdź do trumny.

Nie znamy celu naszego życia, co więc stoi nam na przeszkodzie, aby uczynić go właśnie spełnianiem naszych marzeń? Co stoi na przeszkodzie, aby uczynić go czymś innym - zostanie lekarzem, napisanie książki, założenie rodziny i zapewnienie jej godziwego bytu?
Róbmy to, za wszelką cenę. Mamy tylko jedno życie więc starajmy się je wykorzystać jak najlepiej potrafimy.
Jestem w stanie powiedzieć w tym momencie - celem naszego życia może być pokonywanie barier i podnoszenie własnej zardzewiałej poprzeczki coraz wyżej. Nie jesteśmy w stanie cieszyć się osiągnięciem celu na dłuższą metę, bardzo szybko tworzymy następny. I dążymy do niego - właśnie to sprawia przyjemność. I jednocześnie to nas napędza. Nie jest to nic złego ale musimy znaleźć ten moment aby odpocząć - bo ten pieprzony owczy pęd pochłonie nas całkowicie.
Zmęczenie daje Ci się we znaki. Bieg przechodzi w trucht, trucht w krok. Przecież to koniec Twojej wyprawy, nie możesz teraz się przewrócić. Tyle wycierpiałeś... Nie możesz. Przetrzyj oczy, niech widzą wyraźnie. Każdy z nas jest rewolwerowcem, czas nie może nas ograniczyć ani pokonać. Jeszcze kawałeczek. Wyciągasz drżące ręce, i....
Gratulacje, spójrzcie na siebie! Pokonaliście pierwszy zakręt na chorej autostradzie mojego umysłu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz